Tak też czas na następną stację-Dalmacja. Tak też na tamte skaliste wybrzeża poszedłem na pieszo zwiedzać. Faktycznie jest dużo skał. Ale za to było słonecznie, czyli gorąco, a że ja wolę wiosnę od lata, to marudziłem. Na szczęście godzinę później zaczął wiać wiatr i było już przyjemnie chodzić po tych plażach. Znalazłem nawet jakiegoś kraba, który sobie chodził po plaży… I patrzył na mnie… I zaczął iść w moim kierunku. Gdy chciałem go przytulić… Skubany uszczypnął moje palce u rąk i zacząłem przed nim uciekać, a on mnie gonił. Na szczęście nie dogonił. Na sam koniec skosztowałem tutejszego Dalmackiego Wina. Bardzo pyszne było. A i obok mnie usiadła bośniaczka. Oczywiście nie zgadniecie co trzymała w rękach! Tak ten sam napój jogurtowy, co piłem w Bośnii! Oczywiście gdy chciała mnie nim poczęstować to grzecznie odmówiłem.
Na sam koniec grałem sobie w siatkówkę plażową. Ewidentnie słabiej mi szło w siatkówkę niż w wyścigi, więc przegrałem z bośniaczką 4 do 15.Po tych całych atrakcjach postanowiłem pojechać dalej w kierunku Chorwacji i Slawonii…
Wycieczka po Austro-Węgrzech: część 2
-
Leszek Ebe-Grüner
- Reakcje:
- Posty: 44
- Rejestracja: 4 lata temu
- JCKW Franz Joseph von Habsburg
- Reakcje:
- Posty: 821
- Rejestracja: 8 lata temu
- Lokalizacja: Hofburgpalast, Wien, Niederösterreich
-
Kto to?
Ordery
Kriegsmarine
-
Leszek Ebe-Grüner
- Reakcje:
- Posty: 44
- Rejestracja: 4 lata temu
Dotarłem następnie tym razem pociągiem do Chorwacji i Slawoniii. Tam odwiedziłem kolejną Restaurację, tym razem chorwacką. Zacząłem od wypicia Chorwackiego Białego Wina. Następnie zjadłem na przystawkę i pierwszy deser Fritule – małe pączki z rodzynkami, rumem i skórką cytrusową. Potem zjadłem pierwsze danie główne Sarma – gołąbki z kiszonej kapusty z mięsem i ryżem, bardzo popularne zwłaszcza zimą. Na drugie główne danie miałem Riba na gradele – grillowana ryba (dorada, sardela), podawana z oliwą i czosnkiem. Potem już chciałem odpocząć, ale panie kucharki chorwackie powiedziały że jest jeszcze trzecie danie główne i nie chcą nawet słyszeć sprzeciwu. Tak też nie chcąc się kłócić, to zgodziłem się na trzecie danie. A tym daniem było Gulaš – węgierski gulasz, powszechny zwłaszcza w północnych regionach, np. Slawonii. Także jak wrócę po tej wycieczce do Edelweiss, to boję się że mój ojciec mnie nie pozna, widząc mój bardzo duży brzuch. Ale co zrobić, jestem w gościnach to trzeba uszanować i zjeść. Następnie podszedł do mnie starzec i zaczął mi coś opowiadać. Mimo że totalnie go nie rozumiałem, to słuchałem co on tam gada i głową przytakiwałem. Na koniec w nagrodę dostałem od niego… Wędkę! Tak dobrze słyszeliście, wędkę. Następnie udałem się spać i przyszykowany czekałem by następnie udać się do Księstwa Styrii.