Michał F. Lubomirski-Lisewicz pisze: ↑3 lata temu
-Księstwo Urbino (Rzeczpospolita Obojga Narodów)
Ach... 
No, ja nie miałbym pewności. Bardziej postrzegałbym to jako państwo niepodległe, które część swoich kompetencji powierzyło innemu podmiotowi.
Swoją drogą, istnieje obecnie także niepodległe państwo — Wielkie Księstwo Toskanii, które wraz z Wielkim Księstwem Antwerpii korzysta z systemów informatycznych Rotrii. Niepodległość te państwa uzyskały w lutym bieżącego roku.
http://forum.rotria.pl/showthread.php?tid=2437
(Z tym że Wielkie Księstwo Antwerpii, o ile się nie mylę, leży chyba na wyspie koło Vaarlandu.)
Myślę, że - zechce Pan wybaczyć - wkradło się tu jednak sporo niewiedzy
.
Na miejscu RON pozostałbym przy prezentowanej przeze mnie argumentacji. Patrząc z Warszawy są to rzeczywiście dwa inne byty, połączone unią, i w niczym to nie przeszkadza. Patrząc z Wiednia (a w nim się znajdujemy; te spojrzenia nie muszą być takie same) jest to terytorium zależne Rzeczypospolitej. Przypomnę, że jeżeli przyjąć teorię, że to państwo niepodległe, to w ogóle Austro-Węgry nie uznają Księstwa Urbino, tak jak nie uznaje go żaden inny kraj poza Rzecząpospolitą (a i ta uznaje je jedynie de facto, poprzez zawarcie z nim dotychczasowych umów).
Gdyby Księstwo chciało rzeczywiście wykonywać swoją podmiotowość za pośrednictwem Warszawy, to miałoby choćby szczątkowy rejestr umów międzynarodowych podpisanych w swoim imieniu. Widocznie nie chciało tego robić, więc dlaczego teraz mamy twierdzić, że jest inaczej?
Ba, miałoby choćby swoje osobne statystyki w ISM! Bo póki co statystyki Urbino są zapewne wliczane w poczet statystyk RON, a idąc tą logiką jest to groteskowe
.
Możemy przyjąć oczywiście tę logikę i uważać Urbino za terytorium nieuznawane jako państwo przez nikogo poza RON, zależne od Warszawy. Wówczas na przykład na ewentualnym kongresie kontynentalnym Księstwo nie będzie mieć dosłownie żadnych praw (bo dlaczego miałoby mieć, skoro nikt w regionie go nie uznaje za państwo ani za żaden podmiot prawa międzynarodowego?). To już kwestia wyboru. Nie można "mieć ciastko i zjeść ciastko", więc radziłbym ostrożniej dobierać tok myślenia w takich sprawach, a nade wszystko być konsekwentnym - takie rozwiązanie nie byłoby moim zdaniem korzystne dla Warszawy, choć oczywiście dość wygodne dla każdego, kto chciałby odrzucać wszelkie aspiracje nieuznawanego Urbino do bycia reprezentowanym na kontynencie przez kogokolwiek
.
Co do Toskanii i Antwerpii - w porządku, ale zdaje się nikt poza Rotrią nie uznaje tych krajów? A zatem taka sama sytuacja - albo będziemy je uznawać za terytoria zależne Rotrii, albo pozostaną zwyczajnie nieuznawanymi krajami, które nie mają w związku z tym żadnych praw do bycia reprezentowanymi w jakichkolwiek strukturach
.