Pamiętnik z ekspedycji badawczej na Ziemie Franciszka Józefa - H.W.Grüner

Knajpa "Pod kielichem" gdzie bawił dobry wojak Szwejk, nim go pojmano, czyli pogawędki o wszystkim i o niczym :-)


Awatar użytkownika
Reakcje:
Heinz-Werner Grüner
Posty: 157
Rejestracja: 2 tygodni temu
Lokalizacja: Wiedeń, Austria

Pamiętnik z ekspedycji badawczej na Ziemie Franciszka Józefa - H.W.Grüner

Nieprzeczytany post autor: Heinz-Werner Grüner »

Dzień I
Już zmierzchało, gdy dotarłem do Puli, pięknej mieściny w chorwackiej części Zalitawii. Wysiadając z pociągu zgubiłem swoje ulubione okulary. Na szczęście w czasie wyprawy nie będą niezastąpione. Czym prędzej zmierzałem do portu, po drodze mijając Amfiteatr i Podwójną Bramę.
Wypatrywałem "Manassas", żaglowca, wypożyczonego przez Borysa von Targersdorfa, do ekspedycji. Po chwili rozeznania, ujrzałem go, przycumowanego, na wschodnim skraju. Raz jeszcze spojrzałem na zdjecie, jakie przekazał mi jego właściciel. Tak, to na pewno był on. Prezentował się znakomicie. Pobiegłem więc w jego kierunku.
Pracę załadunkowe nadal trwały, ale pozostała już niewielka część skrzyń do załadunku.
Zaczęło padać...
Wszedłem na pokład żaglowca. Przywitałem co ważniejszych członków załogi. Von Targersdorfa nie ujrzałem. Nie pojawił się jeszcze żaden z podróżników, którzy obiecali udział w wyprawie. Nie pojawili się, bądź nie widziałem... Taki panował jeszcze harmider. Ciężko było to opanować.
Ulewa wzmagała się...
Z portu otrzymałem komunikat, że sztormu nie będzie. Jeszcze tego by brakowało! Dziś ruszamy, to pewne.
Pomimo opadów, zebrałem załogę i rozdzieliłem pierwsze zadania. Wszyscy w sielankowych nastrojach. Zaprawieni w bojach marynarze, ale i żołnierze! To dobry prognostyk.
Poszedł rozkaz -"odcumować"... Przestało padać.
Po godzinie wypłynęliśmy z portu na pełne morze. "Manassas" w całej swojej rozciągłości rozwinął żagle. Prezentował się dostojnie okraszony zarówno flagami Cesarstwa, jak i Krajów Korony Świętego Stefana. Barwne skrawki materiałów trzepotały na ciepłych powiewach wiatru. Zmierzaliśmy na daleką północ....ku Ziemiom Franciszka Józefa, gdzie temperatura może spaść o 70st. C...

(-) Heinz-Werner Grüner


Awatar użytkownika
Reakcje:
Heinz-Werner Grüner
Posty: 157
Rejestracja: 2 tygodni temu
Lokalizacja: Wiedeń, Austria

Nieprzeczytany post autor: Heinz-Werner Grüner »

Dzień II
Dwadzieścia minut po godzinie pierwszej. Wypłynęliśmy na północ, minęliśmy zachodnie krańce Orientyki....Na morzu spokojnie.
3:15 ... Ocean Orientalny za pasem. Azymut północny-wschód.
6:55 ... Niewyspany...Poranna musztra... Po śniadaniu... Niedobre, ale trzeba się przyzwyczaić, do kuchmistrza.
Widać już wszędzie tylko wodę

Dzień III
6:55.. Znów pobudka. Zegarków nie trzeba nastawiać.
8:12...Plan badań omawiam z innymi ekspertami szczególnie z dziedziny zoologii. Na Ziemiach Franciszka Józefa nie ma sporo zwierzyny, ale trzeba dokładnie spisać,które gatunki występują, gdzie migrują...
...
22:11... Wreszcie we własnej kajucie. W ciągu dnia lało jak z cebra. W końcu się uspokoiło. Nadal nie czuć chłodniejszego powietrza. Mam mdłości...
Asz... chol... wybacz drogi dzienniku, rozlałem napój, który zwą tutaj kawą. Tfu...dobrze, że nie zwracam go przy takim bujaniu. Z radością wspominam tą z ostatniego spotkania z panem Borysem.
Obrazek
Padam z nóg, a dopiero przygoda się zaczyna...

Dzień IV
Dzień w kajucie, mdłości zwielokrotniły się. Tego świństwa do ust już nie wezmę. Kto to może pić?!

(-) Heinz-Werner Grüner


ODPOWIEDZ

Wróć do „Pogawędki”