Picie alkoholu przed południem mogłoby zostać źle odebrane, ale Natalii wcale to nie przeszkadzało. Wręcz przeciwnie, skoro Heinz sam zaproponował, nie zamierzała odmawiać. Degustując wino, kręciła nim i przysłuchiwała się z zaciekawieniem monologowi towarzysza, skierowanemu do kelnera. Interesowało ją to tym bardziej, że znała Pana Potockiego. Z rozrzewnieniem wspomniała ich ostatnie spotkanie w jego pałacu…
– Potrawy jadane przez Jego Królewską Mość nie cieszą się tu popularnością? – zaczepiła temat, licząc na to, że Heinz rozwinie myśl.
-– Tak, chyba wiem, co masz na myśli z tą elegancją… - powiedziała, po czym wskazała fifką na pewną kobietę idącą ulicą w taki sposób, by widział to tylko Gruener

– Chodzi o to, by ubrać taką sukienkę, żeby taki czepek nie wyglądał jak hełm wojenny? – zapytała, patrząc Heinzowi wyczekująco w oczy. Odczekała kilka sekund, po czym uśmiechnęła się szeroko i rzekła. – Żartuję, Gruener! – wyjaśniła. – Kompletnie nie czuję tych trendów i dziwięc się, że utrzymują się nie tylko u was w Austro-Węgrzech, ale i w Dreamlandzie…
Po tych słowach oparła się znów na krześle i zaczęła sączyć swoje wino, słuchając kolejnych pytań ze strony towarzysza. Przywykła już do jego “przepraszającego” tonu, który objawiał się w każdej niemal rozmowie, ale nigdy nie próbowała poprawić jego pewności siebie. Cały czas pozostawała milcząca, przyglądała się z uwagą każdemu drgnięciu na jego twarzy. Odezwała się dopiero wtedy, gdy na policzkach pojawiły mu się rumieńce i tym samym zakończył ten monolog.
– Być może… - zaczęła po dłuższej chwili. Wypuściłą dymek ustami. Wyciągnęła papierosa z fifki, zgasiła go o popielniczkę. Mówiła z poważną mina, patrząc na swoje ruchy. - … chciałabym właśnie się zakochać… – powiedziała, po czym skierowała krótkie spojrzenie na rozmowcę i wcisnęła dopałek w popielniczkę. - … Szukam inspiracji… - wyjaśniła. - … wytchnienia po piastowaniu urzedu Namiestnika w Cesarstwie. Ale… - wróciła do swojej pozycji przy stoliku. Znowu oglądała ludzi chodzących ulicami. - … rozumiem aluzję. Każdy ma swoje sprawy, interesy… I czasu jak na lekarstwo. Nie obawiaj się, nie zajmę ci w takim razie dużo czasu. Dzień, może dwa.