Zawędrowawszy wieczorową porą...
...chciałabym Panów serdecznie powitać. Rozejrzałam się uważnie i widzę, że przyjdzie mi przełamać tę monotonię struktury demograficznej. Gdzie się podziały wszystkie panie?
Po latach mniej lub bardziej celowych wędrówek postanowiłam wrócić. Ale czy aby na pewno odnalazłam właściwą drogę? Kiedy ostatni raz przemierzałam uliczki Triestu, na tronie zasiadał jeszcze Najjaśniejszy Pan Franciszek Józef II. Już na emigracji doszły mnie słuchy o jego abdykacji i objęciu władzy przez następcę (którego nota bene nigdy wcześniej o rojalistyczne zakusy nie podejrzewałam). Dalsze losy kraju już do mnie nie docierały.
Dziś rozglądam się i nie znajduję żadnych znajomych twarzy. Poza Panek Kłopockim, którego opowieści zachęciły mnie do podróży powrotnej. Czy może raczej - do zupełnie nowego początku.
Also, guten Abend meine Herren. Gdzie najlepiej się napić dobrego wina?