Wycieczka po Austro-Węgrzech: część 6
No i jestem w Królestwie Czech! Tutaj znalazłem fabrykę Skody. Jako fan motoryzacji, podszedłem i podziwiałem tamte samochody. Widać że są eleganckie. Ten zapach silników, a i dźwięk! No to jest klasa! No ale nie tylko z tego Czechy słynęły. Poszedłem zjeść obiad w Czeskiej restauracji. Zacząłem od Kulajda – zupa z grzybami, koperkiem, śmietaną i jajkiem – tradycyjna zupa wiejska. Następnie wziąłem się za drugie danie, a było nim Vepřo-knedlo-zelo
(wieprzowina z knedlami i duszoną kapustą) – narodowe danie czeskie, bardzo popularne już wtedy, zwłaszcza w niedziele i święta. Gdy się najadłem naprawdę dobrym czeskim jedzeniem, to na koniec był deser Buchty – drożdżowe bułeczki z nadzieniem (np. mak, powidła, twaróg), często pieczone w jednej blaszce – bardzo popularne jako przekąska lub deser. Po tym potężnym jedzeniu poszedłem spać i czekała mnie podróż do Austrii Górnej.