@Moritz von Oranien-Nassau to kiedy płyniemy? link
k. u. k. Yachtgeschwader
- Heinz-Werner Grüner
- Reakcje:
- Posty: 7966
- Rejestracja: 4 lata temu
- Lokalizacja: ...
-
Kto to?
Landstreitkräfte
- Ritter Moritz von Oranien-Nassau
- Reakcje:
- Posty: 1988
- Rejestracja: 8 lata temu
-
Kto to?
Ordery
Landstreitkräfte
A kiedy panowie chcą. Choćby i jutro.
Freiherr Moritz von Oranien-Nassau,
- Heinz-Werner Grüner
- Reakcje:
- Posty: 7966
- Rejestracja: 4 lata temu
- Lokalizacja: ...
-
Kto to?
Landstreitkräfte
Moją "łajbą" to chyba musiałbym wypłynąć z miesiąć wcześniej.
- Ritter Moritz von Oranien-Nassau
- Reakcje:
- Posty: 1988
- Rejestracja: 8 lata temu
-
Kto to?
Ordery
Landstreitkräfte
"Złoty Lew" czekał w triesteńskim porcie na współtowarzyszy podróży. Na razie był to sprowadzony z nieznanego źródła szybki prom.
-Pojawią się, czy się nie pojawią?-zastanawiał się dowódca popijając małymi łyczkami rum.
Freiherr Moritz von Oranien-Nassau,
- Louis Lacroix
- Reakcje:
- Posty: 17
- Rejestracja: 4 lata temu
- Lokalizacja: Triest
** Tego dnia na Triesteńskim niebie nie można było dostrzec ani jednej chmury, jaskrawe promienie słońca padały niczym lustrzane odbicie na śnieżnobiałych żaglach okolicznych jachtów. Wiatr smagał kolorowe proporce oraz żagle, które tańczyły na wietrze niczym tancerz na balu po pierwszym takcie walca wiedeńskiego. **
Tego dnia nie tylko pogoda była piękna. Tutejsza ludność na wieść o zbliżających się aktywnościach k. u. k. Yachtgeschwader, przybyła tłumnie do portu, wzmagając gwar lokalnego targowiska.
Na Triesteńskim widnokręgu pojawił się znany jeno portowym bywalcom i lokalnym dżentelmenom śnieżnobiały "Zenith", przecinający z gracją morskie fale niczym bagnet Cesarskiego żołnierza. Z oddali słychać rozmowy podekscytowanej załogi.
- Herr Lacroix, rozkazy krzyknął jeden z członków załogi!?
- (Louis zamknął na chwilę oczy, próbując poczuć kierunek wiatru) Köhler! Zwrot przez rufę, odparł zdecydowanym głosem!
- Ja wohl! Herr Capitan - odparła z entuzjazmem załoga, bezbłędnie wykonując polecenie dowódcy
Gdy tylko okręt znalazł się na właściwym torze, Louis wydał kolejną komendę
- Rufować, farwater na port!
- Na dźwięk komendy załoga niczym mrówki rozpierzchła się po jachcie zwijając olbrzymie, śnieżnobiałe żagle.
Po kilku chwilach statek przybył do portu, gdzie został zacumowany.
- Keja na ląd! dodał Lacroix,
- załoga zamocowała drewniany pomost, łączący jacht z nabrzeżem portu po czym dodała jednym głosem
- Bereit, Herr Lacroix!
- Załoga na ląd, przygotować skrzynie z Triesteńskim winem, które wybrałem dla Herr @Moritz von Oranien-Nassau oraz pozostałe podarunki dla członków k. u. k. Yachtgeschwader!
- Załoga otworzyła bakistę oraz wyniosła na ląd bogato zdobione skrzynie.
- Opuszczając statek wszyscy łącznie z kapitanem zasalutowali w kierunku proporca CiK Sił Zbrojnych.
Następnie Louis Lacroix udał się w kierunku "Złotego Lwa" celem zaokrętowania! Herr @Moritz von Oranien-Nassau jakże miło Pana widzieć, proszę wybaczyć drobne opóźnienie! Po zakończeniu prac remontowych, na moim zacnym Zenicie (na dźwięk nazwy statku Louisa na jego twarzy pojawił się niekontrolowany uśmiech) nie mogłem się powstrzymać i musiałem go sprawdzić na morzu! Czy pozostali jegomoście z klubu żeglarskiego są gotowi do podróży?
Louis Lacroix Präsident der Firma Trieste Marine & Handelsschiffswerft Aktiengesellschaft
- Ritter Moritz von Oranien-Nassau
- Reakcje:
- Posty: 1988
- Rejestracja: 8 lata temu
-
Kto to?
Ordery
Landstreitkräfte
Orański przechadzał sie po pokładzie swojego żaglowca w towarzystwie swojego najbliższego współpracownika-Maartena.
Nareszcie ktoś się pojawił! (na widok gościa Ritter von Oranien-Nassau uśmiechnął się szeroko i postąpił ku gościowi) Niestety naszych kolegów żeglarzy ani widu, ani słychu). Za to ja przygotowałem coś zawczasu(tu zwrócił się w kierunku statku rodem z ksiąg futurystów wiedeńskich) Jako że droga daleka mój człowiek na Pustkowiach wynajął to cudo. Po rejsie wzdłuż dalmackiego wybrzeża wciągniemy nań nasze żaglowce i wypuścimy je dopiero na Kurlandii.
Za podarek pięknie dziękuję. W rewanżu proszę przyjąć kilka beczek rumu. Własnej produkcji wiec na jego jakość ręczę nazwiskiem (na twarzy Holendra pojawił się uśmiech dumy) Natomiast do zjedzenia mogę zaproponować wszelkiej maści owoce: polecam Pomarańcze i mango z Nowej Kurlandii
Freiherr Moritz von Oranien-Nassau,
- Heinz-Werner Grüner
- Reakcje:
- Posty: 7966
- Rejestracja: 4 lata temu
- Lokalizacja: ...
-
Kto to?
Landstreitkräfte
Na brzegu pojawił się również leutnant Grüner, który przybył...pieszo. Nie stać było porucznika c. i k. armii na takie rarytasy jak jachty, toteż przybył licząc, że uda mu się załapać na jeden z tych, którymi zamierzali płynąć członkowie k. u. k. Yachtgeschwader. I tak już widział w oddali dwa zacumowane - jeden nazywał się "Zlatý Lev" a drugi "Zenith"... Dostojnie się prężyły w triesteńskich promieniach słońca i skupiały uwagę niczym niewiasta w filigranowej sukience podczas porywistego wiatru...
- Ritter Moritz von Oranien-Nassau
- Reakcje:
- Posty: 1988
- Rejestracja: 8 lata temu
-
Kto to?
Ordery
Landstreitkräfte
-Mości Poruczniku, zapraszam-wykrzyknął Orański wybiegając w kajuty na pokład. Wzbudził niemałe poruszenie wśród gapiów ponieważ ubrany był w rozpięty dublet i spodnie rodem z dworu Ludwika XIII
Freiherr Moritz von Oranien-Nassau,
- Heinz-Werner Grüner
- Reakcje:
- Posty: 7966
- Rejestracja: 4 lata temu
- Lokalizacja: ...
-
Kto to?
Landstreitkräfte
Moritz von Oranien-Nassau pisze: ↑3 lata temu-Mości Poruczniku, zapraszam-wykrzyknął Orański wybiegając w kajuty na pokład. Wzbudził niemałe poruszenie wśród gapiów ponieważ ubrany był w rozpięty dublet i spodnie rodem z dworu Ludwika XIII
Gruner zdziwił się i jednocześnie ucieszył. Pierwsze ze względu na wygląd Herr Moritza, a drugie ze względu widok ów jegomościa. Ritter von Oranien-Nassau to przecież świetny kompan do rozmów, a tym bardziej do podróży w strony Neue Kurland. Z tego co leutnant pamietał, był na tamtych ziemiach wicekrólem...
Odmachał więc radośnie na zawołanie Herr Moritza i nieco zakłopotany tym, że zwrócono na niego uwagę udał się w stronę "Złotego Lwa". Gruner, mimo nie małej sławy, jaką zyskał, choćby i z organizacji rajdów, to nie mógł się do niej cały czas przyzwyczaić. A, że kochał podróże i związane z tym "podboje" liczył, że ekspedycja przyniesie mu nie tylko przyjemności, ale i materialne i umysłowe doznania.