Strona 7 z 7

Re: Port lotniczy Salzburg

: 23, Czerwiec 1921
autor: Heinz-Werner Grüner
Ludwik Tomović pisze: 4 lata temu
Heinz-Werner Grüner pisze: 4 lata temu

W zasadzie to Herr Ludwik jest u nas cały czas jedną nogą i to dosłownie. Neve Mesto przecież graniczy z naszym Neustadtem, czy tam jest wymienne. ;)
Także w szerokim rozkroku między Galicją a Slawonią. ;)

Wystarczy że w połowie meczu zmieniamy strony boiska i już jestem w MAW ;)

Genialne! :)


Re: Port lotniczy Salzburg

: 25, Marzec 1922
autor: Lieselotte Augentrost

Podróż z Krakowa do Salzburga koleją zajęła całe wieki. Natalia zdążyła, przysłowiowo, “przyciąć komara”, operając się o ramię jakiegoś jegomościa, który siedział obok, a ponieważ był on raczej prostym człowiekiem i nie miał śmiałości, by budzić wysoko urodzoną damę, nie odezwał się ani słowem aż do końca podróży. Dopiero później żałował, bo zamierzał wysiąść dwie stacje wcześniej.
Natalia tymczasem udała się taksówką na lotnisko. Wysiadłszy, weszła do budynku terminala i tam, tupiąc nóżką, czekała na swojego towarzysza…


Re: Port lotniczy Salzburg

: 25, Marzec 1922
autor: JoachimCargalho

Przeszedł przez granicę łączącą Edelweiss z Austro-Węgrami, a sformułowanie “przeszedł” dokładnie określał sposób w jaki się poruszał. Szczęśliwie, Brama Kozicy znajdowała się niedaleko od pierwszego większego miasta Monarchii Austro-Węgierskiej. Leżajsk był dla niego łaskawy i szybko udało mu się dorwać chętnego do podrzucenia go w kierunku dworca. Oczywiście, nie za darmo! Cargalho na szczęście miał przy sobie jeszcze trochę edelweisskich klübeków. Mieszkaniec Leżajska spojrzał na banknoty nieco podejrzliwie, ale ostatecznie zaakceptował tę formę płatności.
Gdy już dotarli do Krakowa, sprawy miały się nieco prościej, gdyż przesiadka na pociąg nie powinna zwiastować większych przygód. Joachim spoglądał jednak nerwowo na zegarek, gdyż był skomunikowany z kolejnym środkiem transportu na który nie mógł się spóźnić.
W końcu dotarł na lotnisko, gdzie zauważył kobietę, która w tej wyprawie cały czas była kilka kroków przed nim.
- Ach, cóż za zaskakujące spotkanie - rzekł już z daleka, a gdy tylko się zbliżył, z poważną miną ostentacyjne tupnął butami o podłogę, by otrzepać je z kurzu. Później szczerze się uśmiechnął, wyciągając i podając z walizki bilet na samolot, który był już przygotowany do lotu.


Re: Port lotniczy Salzburg

: 25, Marzec 1922
autor: Lieselotte Augentrost

Guten Tag, Faktotum. - przywitała się, mrugając okiem do mężczyzny.
W drodze przez bramki i do odpowiedniej bramki, Natalia vel Lieselotte komentowała:
Mogliśmy zająć się tym lotniskiem. Albo koleją, bo Herr Erwin chyba szybko jej nie ukończy. Albo mogliśmy zasabotować transport Maulwurfa… Nawet nie wie Pan, ile trudu kosztowało mnie dostanie się aż tutaj…
Oboje skierowali się do awionetki. Pilot już czekał z uruchomionym śmigłem.
Niestety tylko takie loty pasażerskie do naszego celu… - powiedziała, wzruszając ramionami i wchodzac do samolotu po schodkach. Wiatr podwiewał jej spódnicę, ale liczyła na to, że Herr J. jest mniej podatny na takie widoki niż Herr H.


Re: Port lotniczy Salzburg

: 25, Marzec 1922
autor: JoachimCargalho

- Faktotum - powtórzył - musiałem aż sięgnąć po słownik edelweisski, by dowiedzieć się czym się właściwie stałem! - opowiadał.
- A te Maulwurfy - kontynuował - gdy to zobaczyłem, były już na statku.
Dalej ciągnął wątek podróży na lotnisko - ja to sobie prawie całe zelówki starłem, a Szanowna tego wierzchowca skąd właściwie wytrzasnęła? - zaśmiał się pytając, po czym dodał - i gdzie on właściwie teraz jest?

Wchodząc do samolotu, jedną ręką przytrzymywał swój kapelusz. Gdy wiatr nieco silniej dmuchnął, nie umknęło jego uwadze jakie figle spłatał Frau Augentrost. Uśmiechnął się lekko i niezauważenie pokiwał głową z uznaniem.
Wchodząc na pokład, który raczej nie grzeszył przestronnością, Joachim wskazał miejsce, które może zająć towarzyszka podróży. Ułożył bagaże w jakimś - wydawać by się mogło - bezpiecznym miejscu.
- Ile żeś tego zabrała Frau Augentrost? - zapytał siłując się z jedną walizką. Dalej przysiadł się obok, a na kolanach położył torbę z fantami zakupionymi w GRACIE.
- Patrz co mam! - i kolejno wyciągał fanty, jakie udało mu się zdobyć. W tym czasie samolot rozpędzał się na przykrótkawym pasie startowym i w końcu wzbił się w powietrze…


Re: Port lotniczy Salzburg

: 25, Marzec 1922
autor: Lieselotte Augentrost

Czy widzi Pan tu jakiegoś wierzchowca? Ach te plotki… - stwierdziła, po czym zerknęła do zawartości torby, jaką przedstawił jej @JoachimCargalho . Mogłaby przysiąc, że z wnętrza błyskneła złota łuna, okalająca jej twarz. - Oh! - Wyciągnęła rękę, by dostknąć czegoś w środku, ale w ostatniej chwili cofnęła ją i spojrzała towarzyszowi w oczy. - Postarałeś się. - rzekła z uznaniem.

Niewiele więcej mogli powiedzieć, gdyż ich samolot wpadł właśnie w zagięcie czasoprzestrzeni, zwane strefą mroku, gdzie zwykłe rzeczy nie dzieją się zbyt często…


Re: Port lotniczy Salzburg

: 15, Kwiecień 1922
autor: Lieselotte Augentrost

… Lot przebiegał w tę stronę spokojnie. Pilot chciał tylko zaprezentować swoje umiejętności i tuż przed kołowaniem zrobił kilka ewolucji. oczywiście na prośbę Lieselotte. W końcu jednak samolot uderzył kołami o płytę lotniska. Po krótkiej odprawie Lieselotte i Joachim udali się prosto na dworzec, by wkrótce wyruszyć pociągiem z powrotem do Krakowa, a stamtąd w drogę powrotną do Edelweiss…


Re: Port lotniczy Salzburg

: 15, Kwiecień 1922
autor: JoachimCargalho

- chyba sobie żartujesz - westchnąl z przerażenia Joachim kiedy Lieselotte poprosiła pilota o popis jego umiejętności.
- przecież my zginiemy - zdążył jeszcze powiedzieć, kiedy samolot nagle zaczął gwałtownie zmieniać kierunek lotu. Cargalho wbił się mocno w fotel i udawał, że jednak go to nie rusza.
- ale beczek, nie będzie kręcić? - chciał zapytać, gdy nagle samolot zaczął się zniżać i w końcu osiadł na płycie lotniska