Strona 6 z 18

Re: Handel Morski

: 10, Październik 1920
autor: Emeryt
Moritz von Oranien-Nassau pisze: 5 lata temu

Co moich biednych kilku rotryjskich majtków jest winnych? :?

Nic, nic mój Przyjacielu. Proszę o wybaczenie.


Re: Handel Morski

: 10, Październik 1920
autor: Michał Jerzy Potocki
Borys von Targersdorf pisze: 5 lata temu

Tak, moi drodzy italiofobia, była jedna z dziwactw barona, którą on sam traktował jako swoją prywatną krucjatę :)

Miałem to rano wstawić ale jakoś się nie zebrałem. :lol: :lol: ;)
Obrazek


Re: Handel Morski

: 10, Październik 1920
autor: Emeryt
Michał Jerzy Potocki pisze: 5 lata temu

....ale jakoś się nie zebrałem.

No i przekroczyłeś cienką czerwoną linię :evil:


Re: Handel Morski

: 11, Październik 1920
autor: Michał Jerzy Potocki

Zielono-biało-czerwoną. :P :lol: ;)


Re: Handel Morski

: 11, Październik 1920
autor: Emeryt
Michał Jerzy Potocki pisze: 5 lata temu

Zielono-biało-czerwoną

Głupota nie boli.


Re: Handel Morski

: 11, Październik 1920
autor: Michał Jerzy Potocki

Panie Baronie, tak dla jasności ja się tylko bawię z panem w tej pańskiej piaskownicy. I lekko droczę. Osobiście nie mam nic do Pana, Włochów, Węgrów itd.


Re: Handel Morski

: 11, Październik 1920
autor: Heinz-Werner Grüner
Borys von Targersdorf pisze: 5 lata temu

Ken Watanabe.

Też go lubię. Może nie jakoś przesadnie, ale doceniam kunszt.

Zostawcie już tych biednych Włochów w spokoju, niech dalej zamiatają ulice Wiednia i Budapesztu... ;)
(Zdanie nie miało podtekstów rasistowskich, a wszelkie osoby urażone proszę o uznanie tego za głupi żart)


Re: Handel Morski

: 11, Październik 1920
autor: Emeryt
Michał Jerzy Potocki pisze: 5 lata temu

Osobiście nie mam nic do Pana...

Źle zrozumiałem Pan wypowiedz, przepraszam.


Re: Handel Morski

: 11, Październik 1920
autor: Moritz von Oranien-Nassau

Kiedy konwój wpływał do portu zwróciły się na niego wszystkie oczy. Oto bowiem obok stojących przy nabrzeżu stalowych bestii sunęły wdzięcznie drewniane, starodawne żaglowce. Z otwartych furt działowych wyszczerzały się lufy 3- i 6-funtówek. Wzrok, szczególnie tej piękniejszej części triesteńczyków przyciągały galowe mundury piechoty morskiej i oficerów przystrojone akselbantami szarfami i piórami. Także marynarze starali się nie ustępować kolegom. Koszule wyprano w miarę możliwości w morskiej wodzie, pasy i buty wyszorowano na błysk.
Pierwsi Na lądzie stanęli mariniers pod których ochrona i przy gęstniejącym tłumie gapiów odbywał się rozładunek. Owoce rozeszły się jak świeże bułeczki, alkohol z racji ceny zszedł trochę wolniej, ale nie było problemów z jego sprzedażą. Przez zbitą ciżbę ludzi natomiast nie mogli przebić się przedstawiciele kontrahentów którzy mieli odebrać drewno. Tuż za nimi zjawiła się także policja portowa która ku uciesze załogi i przedstawicieli handlowych utworzyła korytarz którym wytransportowano ciężkie bele do ciężarówek i dalej do pociągów.
Oficerowie kazali załogom zostawić rzeczy na statku, rozdali część wypłat oraz zastrzegli że druga cześć czekać będzie na statku i puścili ludzi w miasto.


Re: Handel Morski

: 11, Październik 1920
autor: Heinz-Werner Grüner

Piękne widoki w porcie. Kurtyzany na pewno już "zacierają ręce", jakkolwiek to brzmi, gdy "wygłodniali" marynarze schodzą do portowych knajp.