Re: Czynszówka leutnanta Grünera
Serdeczne gratulacje, Herr Grüner! ![]()
Przywiodło to na myśl porewolucyjne monarchie zachodnioeuropejskie. ![]()
Serdeczne gratulacje, Herr Grüner! ![]()
Przywiodło to na myśl porewolucyjne monarchie zachodnioeuropejskie. ![]()
A to kaurat na szybko "przekleiłem". Brzmi tak sobie. ![]()
Michał F. Lubomirski-Lisewicz pisze: ↑5 lata temuPrzywiodło to na myśl porewolucyjne monarchie zachodnioeuropejskie.
tfu! tfu!! tfu!!! na psa urok!!! zgiń przepadnij porewolucyjny demonie zachodnioeuropejski.
Więc zgodnie z obietnicą zjawiam się. Po drodze zahaczyłem o Nashmarkt, żeby z pustymi rękami nie przychodzić.

Przenocuję się u siebie, wynająłem już skromną kamieniczkę.
Jaśnie Wielmożny, witam, witam. Zapraszam w moje skromne progi. Cóż za hojność... - zaskoczony Grüner wita przybyłego gościa.
Z natury spokojny, gospodarz tej wynajmowanej garsoniery, poczuł się dzisiaj jak człowiek spełniony, ale ukontentowany. Taka znamienitość zawitała do niego, że nie krył oniemienia. Poznał już Jaśnie Wielmożnego Wojciecha przy okazji pobytu w Sarmacji, ale niezbyt dobrze. Nadarzyła się okazja by nadrobić stracone chwilę...
- A... Jasnie Wielmożny to ... do Monarchii na dłużej? - zaczął nieśmiale Grüner
W obcym kraju zawsze jest miło spotkać kogoś znajomego, zwłaszcza po tak odległej podróży. Jednocześnie Hergemonowi przejadła się już zblazowana magnateria, korowane głowy i wiecznie toczone przez nich intrygi.
- Herr Grüner, nigdy nie wiadomo jaki pisany nam jest los, nie sposób więc i przewidzieć ile czasu spędzę w Monarchii. Może tydzień, może miesiąc, a może dłużej... - Hergemon rozsiadł się wygodnie i zdjął nakładkę z pierwszej flaszki - Macie jakieś szkło?
Zmieszanie jakie wywołało pytanie gościa nie sposób było ukryć w młodzieńczych i nieco nieśmiałych ruchach Grünera. Wtem szybko wypalił:
-Mam szklanki do herbaty. Nadadzą się? - zapytał tak jakby rozmawiał o odkryciu trzeciego księżyca Pollinu, choć nie wiedział, że istnieje choćby nawet jeden. - Muszą się nadać, Jaśnie Wielmożny, mam tylko to. Z reguły nie piję w towarzystwie w moim "apartamencie". - uśmiechnął się ponownie nieśmiało, ale tym razem nie zawahał się i przejąłwszy butelkę polał po sam szczyt szklanki.
-Segne dich?("Na zdrowie?)- zapytał po czym podał gościowi szklanę z napitkiem i sam uniósł ku swoim ustom.
Id Getzundhát! - odpowiedział po teutońsku Hergemon i wypił całą szklankę sturmu ze szczepu solarisa - Szklanki po herbacie są drogi poruczniku wprost idealne! Nie ma o tej porze roku nic lepszego niż dobry sturm, a pełnie jego smaku najlepiej czuje się pijąc całą szklankę.
Hergemon odstawił szklankę na jakieś papiery, podszedł do okna i zadumał się na wieczorną atmosferą Wiednia.
- Ach, od razu przypominają mi się czasy młodości. - znowu się zamyślił - Czy ten sympatyczny sklep z odzieżą męską przy operze, bodajże rodziny Jungmann nadal funkcjonuje? Przydałoby się zamówić więcej eleganckiego odzienia, skoro zamierzam tutaj trochę zabawić...
Oczywiście, Herr Jungmann nadal szyje, a i owszem. Możemy się tam kiedyś wybrać, jeśli można, razem.- Grüner nagle ożywił się.
-To co po jeszcze małej szklaneczce? -zapytał
- Szklankę zawsze chętnie, dużo jeszcze sturmu przed nami - odpowiedział Hergemon - Na krawca przyjdzie czas, ale cóż jeszcze można o tej porze robić w Wiedniu?