Strona 4 z 16

Re: Czynszówka leutnanta Grünera

: 24, Sierpień 1920
autor: Emeryt

musi Pan przyznać,że bardzo dobry napój.


Re: Czynszówka leutnanta Grünera

: 24, Sierpień 1920
autor: Heinz-Werner Grüner

Powiem Panom szczerze, że dawno tak się nie bawiłem pijąc samą wodę. :)


Re: Czynszówka leutnanta Grünera

: 24, Sierpień 1920
autor: Michał F. Lubomirski-Lisewicz

A, widzi Pan? :D :P ;-)


Re: Czynszówka leutnanta Grünera

: 24, Sierpień 1920
autor: Andrew von Habsburg

Kranówka do dobry napój


Re: Czynszówka leutnanta Grünera

: 24, Sierpień 1920
autor: Emeryt

A mnie jednak suszy, co w tych wiedeńskich wodociągach do wody dodają?


Re: Czynszówka leutnanta Grünera

: 24, Sierpień 1920
autor: Franz Joseph von Habsburg

To czysta alpejska woda - odkąd burmistrzem Wiednia był Dr. Lueger nie może być inaczej :-).


Re: Czynszówka leutnanta Grünera

: 24, Sierpień 1920
autor: Emeryt

Z Alp Berchtesgadeńskich?


Re: Czynszówka leutnanta Grünera

: 24, Sierpień 1920
autor: Heinz-Werner Grüner
Franz Joseph von Habsburg pisze: 4 lata temu

To czysta alpejska woda - odkąd burmistrzem Wiednia był Dr. Lueger nie może być inacze

WCKW to chyba z Luegerem nie było by po drodze? :)

Borys von Targersdorf pisze: 4 lata temu

Z Alp Berchtesgadeńskich?

Tak rurociągiem w zardzewiałych rurach. ;)


Re: Czynszówka leutnanta Grünera

: 24, Sierpień 1920
autor: Franz Joseph von Habsburg
Heinz-Werner Grüner pisze: 4 lata temu

WCKW to chyba z Luegerem nie było by po drodze?

Cóż... ma Pan absolutną rację, jako socjaldemokrata cenię sobie jednak zdrowe podejście do tkanki miejskiej i do dobrej jakości usług publicznych w mieście :-).


Re: Czynszówka leutnanta Grünera

: 30, Sierpień 1920
autor: Heinz-Werner Grüner

Po długiej nieobecności przy Linzer Strasse 360, Heinz-Werner wreszcie wrócił wypocząć w miejscu, które mianował swoim domem. Trudno te kilkadzieścia metrów kwadratowych tak nazywać, ale przynajmniej czuł się jak u siebie. Legł na łożu "jak długi" wykończony pracą w związku piłkarskim i podróżami w celu przygotowania trasy na nadchodzacy Alpenfahrt i promocji tego wydarzenia. Zasnął...

Z letargu wybudziła go myśl, że się topi. Zerwał się więc "na równe nogi", rozejrzał się dookoła i spostrzegł obok siebie dość sporą kałużę. Okazało się, że rura przechodząca tuż pod sufitem przecieka! Nie czekając na nic, wziął pojemną misę i podłożył ją tak, by dalej nie niszczyć i tak beznadziejnego lokum. Posprzątał pobieżnie, po czym w niemałym pędzie ruszył w poszukiwaniu hydarulika...

Ten znalazł się dość prędko. Dowiedział się, że kilka przecznic dalej fachowiec znany pod imieniem Armin mógłby się zająć jego problemem, ale dopiero nazajutrz. Wrócił więc z posępną miną do mieszkania przy Linzer Strasse. Może i był wysportowany, posiadał trochę wiedzy naukowej, ale na hydraulice nie znał się w ogóle. Wyciągnął z szafy jakąś starą wymiętą koszulę, porozdzierał ją w drobne pasy i zaczął tamować wyciek owiązjąc raz przy razie tkaninę wokół rury...
Kiedy "dzieło" było skoczone dokonał jego oceny. Podarte szmaty pomału stawały nasiąkały wodą, ale delikatnie spowolniły czas opadania wody na jego podłogę. Otarł pot z czoła, przebrał się i wyszedł...