Re: Szany dobra ziemskie Heinz-Werner Grüner
Po moim ojcu, Wilhelmie.
Forum
https://forum.austro-wegry.org/
Po moim ojcu, Wilhelmie.
Tylko, że on chyba nigdy nie dostał lenna - miał tytuł, a więc i prawo do starania się o ziemię, ale z niego nie skorzystał.
Jest natomiast u nas pewna opcja, która pozwala na łatwe uzyskanie tytułu honorowego i kawałka ziemi. W Anglii jest taki zwyczaj, że najstarszy syn hrabiego, markiza albo księcia nosi jeden z jego “pobocznych” tytułów - nie jest to oficjalne nadanie, ale czysta kurtuazja*. Ja postanowiłem coś takiego wprowadzić w Rzeszy Bialeńskiej - posiadacz lenna może zatem przekazać część swoich folwarków w zarząd wybranej przez siebie osobie, którą wówczas nieoficjalnie tytułuje się w zależności od liczby powierzonej jej folwarków. Tak na przykład jakiś czas temu Karol Medycejski, par Mockeryshire, przekazał część tego majątku w postaci kilkunastu folwarków i Rezerwatu Strusia Poleskiego zwanego Bankforrest pod opiekę Tymoteusza Piechoty vel Aleksego Faradobusa. W ten sposób kulega Piechota uzyskał nieoficjalną godność wicehrabiego Bankforrest, którą może się posługiwać tak długo, jak długo pozostaje zarządcą wspomnianej części lenna Karola.
Mój v-ojciec, jak widzę, ma 25 folwarków w Bialenii i jest wymieniony wśród hrabiów/sekretarzy tytularnych/szejków.
Tymczasem ja zauważyłem, że mam w Bialenii 2 folwarki. :O
Nawet nie kojarzę, kiedy je otrzymałem. W każdym razie, dziękuję. ![]()
Jeszcze jeden i będziecie mogli sobie założyć lenno (do czego zachęcam).
Ametyst Faradobus pisze: ↑4 lata temuJeszcze jeden i będziecie mogli sobie założyć lenno (do czego zachęcam).
Żebyśmy tylko się nim wtedy zajęli należycie, a nie otrzymali i zostawili. ![]()
TELEGRAM ZE RZPLITEJ (przedruk posta z forum RON):
Taddeo von Hippogriff-Piccolomini pisze:Heinz-Werner Grüner pisze:Do Warszawy po cieżkich perturbacjach w podróży dotarł i Heinz-Werner Grüner. Ledwie z konia zeskoczył i zdążył na uroczystości na zamku…
Całkiem przypadkiem gdy Tadeusz przybył, złożył życzenia JKMości znalazł się koło przyjaciela zaczepiając go uśmiechem i gadką, przepraszając za nieodbieranie listów…
A! Witaj! - Początkowo nie uwierzywszy w to kogo widzi… - Co u Ciebie stary brachu?! Ileż to czasu minęło od naszego ostatniego spotkania? - Heinz próbował w głowie doszukać się konkretnej daty, ale z mimiki twarzy jasno dało sie odczytać, że nie pamięta.
Mam nadzieję, że będzie jeszcze okazja do pogadania, tymczasem wybacz, chciałem Herr Michało, tfuu… Imć Królowi Michałowi, złożyć gratulacje i prezent przekazać… - to powiedziawszy poklepał Herr Taddeo po ramieniu, rzucił raz jeszcze uśmiech w jego stronę i oddalił się w stronę, gdzie zasiadał król Michał, według kolejności piątym zwany.
-Wasza Królewska Mość, - zaczął doniośle, ale w swoim zwyczaju, dość nieśmiało -
Mości Przyjacielu Mój Drogi, ale i stron moich rodzinnych, takoż witam ponownie Waszą Królewską Mość, tym razem już przybywszy z podarkiem niewielkim.
Widzę, że goście tu z niesamowitymi świecidełkami, z koniami jucznymi, i innymi takie przybyli, by hołd nowemu Królowi Rzplitej złożyć i z nim radować się chwilą gdy koronę po raz pierwszy na swe lico założył. Tako i ja jestem…
By nie przedłużać, pokłon przed Twym obliczem składam życząc Waszej Królewskiej Mości by w zdrowiu, a i w sprawiedliwości i szczerym oddaniu narodom Rzeczpospolitej Obojga Narodów mógł swoją posługę czynić. Przeto na ręce Wasze, Miłościwy Przyjacielu przekazuję ten oto prezent.
Grüner wyciągnął z dokument i przekazał do rąk własnych Jego Królewskiej Mości.
Warszawa, dnia 7 stycznia 2022r.(1922r.)
Akt Nadania Ziemskich Dóbr
Ja, Heinz-Werner Grüner, obywatel austro-węgierski, przekazuje własność do dóbr ziemskich Szany, zlokalizowanych w Monarchii Austro-Węgierskiej, Jego Królewskiej Mości z nadania Michałowi V (z urodzenia Michałowi Franciszkowi Lubomirskiemu-Lisewiczowi).
Podpisano,

Dokument przekazuję z najwiekszą radością, a gdyby Wasza Królewska Mość zapomniał gdzie owe ziemie się znajdują to na mapie wskazuje.
Pozwolę sobie po raz ostatni poinformować w Szanach, że stałem się posiadaczem kolejnego odznaczenia, czego potwierdzeniem jest ów dokument przekazany mi przez JKM Ametysta, z rodu Faradobusów i dostarczony do Zielonki, Palatynat Leocji.
Nooo tak było.
A to przy okazji jeszcze raz najmocniej i najserdeczniej podziękuję! I szybciuteńko uciekam na Linzer Strasse do Wiednia.
To tam coś jeszcze zostało?