Re: Włości Dumy Węgier
Zaczęliśmy kolację jako sportowcy, a skończymy jako gulaszmeni, rekiny światowego handlu gulaszem
Zaczęliśmy kolację jako sportowcy, a skończymy jako gulaszmeni, rekiny światowego handlu gulaszem
Jak przyjedziecie może kiedyś do mnie, to nagotuję Wam bigosu.
A za gulasz i salami serdecznie dziękuję. Aż mi się smacznie robi od samego myślenia o gulaszu.
A bogracz też jadacie?
Oczywiście, że jadamy
jadamy też taką fajną potrawę, moją ulubioną, warchlaczek w sosie pomidorowym z papryczkami. No pychota.
Warchlaków to ja nie jadłem, w każdym razie nic o tym nie wiem.
A bogracz od czasu do czasu jest robiony u mnie w domu. To jest jedzenie!
I chyba wolę bogracz od gulaszu.
Borys von Targersdorf pisze: ↑4 lata temuJakże to mój drogo @Heinz-Werner Grüner i po co miałbym wziąć kontrabandę pod nogi-zdziwił się lekko zawiany baron.
-Polać Baronowi! - wykrzyknął rozhulany w tańcu Gruner.
Może by tak wybudować gulaszociąg z Węgier do Norweglandu...................
Inwestycja nie do odrzucenia dla KW Targersdorf.
-Istvanie !!! i po solidnej porcji salami dla naszych gości, tylko nie dawaj salami z Włochów. Panowie wybaczą, jestem dziedzicznie obciążony.
-Isztvanie tylko bez Włochów!
-Polać baronowi-krzyknął baron i zwalił się pod stół.
Borys von Targersdorf pisze: ↑4 lata temuZaczęliśmy kolację jako sportowcy, a skończymy jako gulaszmeni, rekiny światowego handlu gulaszem
Aż strach się bać co przyniesie następny dzień.
PS
Wyobraziłam sobie rekina pływającego w gulaszu.
-Czy mamy rezerwowych kierowców? - zapytał Grüner wszystkowiedzącego Istvana
-Szanowny Panie Grüner, a skąd mam to wiedzieć? - odpowiedział tyle co wiedział
-Racja wsadzimy atrapy wycięte z kartonów. Będzie bezpiecznie, nikt nie zginie, a automoblile i tak będą rozbite- Grüner mówił ni to do rozmówcy, ni to do siebie.
-Będzie jak postanowiłem.... hyyyp/i](Grüner zaczkał) - następnie zsunął się na ziemie tuż obok dumnie śpiącego na podłodze Dumy Węgier.
Podniósł jeszcze oko z poziomu parkietu. W oddali ujrzał twarz Jego Wysokości Ojca Nardodu, który smacznie sobie spał przytulony do sporego biustu młodej panienki spod hercegowińskiej Kravicy... Jak ona się tam znalazła wie tylko sam Franciszek Józef, zwany Wielkim
Michał, który pił tylko krystalicznie czystą dunajską wodę, potykał się o ciała śpiących, chcąc znaleźć sobie lepsze miejsce na odpoczynek. Do głowy mu przyszedł pomysł zamienienia śpiącym kluczy do samochodu, jednak tę natrętną myśl porzucił. Znalazł wygodniejszy fotel i zdrzemnął się na chwilę.