Re: Kino w Wiedniu
Ja przychodzę na film, ale zawsze z koszykiem piknikowym........to znaczy Istvan dźwiga koszyk piknikowy, ale dzięki temu może siedzieć w rzędach dla vipów.
Ja przychodzę na film, ale zawsze z koszykiem piknikowym........to znaczy Istvan dźwiga koszyk piknikowy, ale dzięki temu może siedzieć w rzędach dla vipów.
Sami siedzieć, bo resztę miejsca zajmuje "piknikowy koszyk". ![]()
Ogólnie to wolę do kina, ale faktycznie w warunkach mikronacji jest coraz ciężej znaleźć kogoś z kim by można pójść
.
Kwestia co kto lubi.
Ja z "namiętnością" szukałem v-żony, ale żadna mnie nie chce... ![]()
Heinz-Werner Grüner pisze: ↑5 lata temuKwestia co kto lubi.
![]()
Ja z "namiętnością" szukałem v-żony, ale żadna mnie nie chce...
Podaż potencjalnych żon w mikronacjach jest mocno ograniczona. Zresztą moje jedyne v-małżeństwo wygasło lata temu na podstawie ustawy o przeciwdziałaniu śmierci...
Nie myślałem, że może być tyle "zależnych" o przeciwdziałaniu śmierci. ![]()