Re: Salzburg - Innsbruck - OS 2 - 1. Österreichische Alpenfahrt 1920
Wierzę, że nie jest łatwo... Jutro już weekend...
A tak przy okazji, to lepiej robić w weekend, w tygodniu, w nocy, w dzień, czy w obojętnie?
Forum
https://forum.austro-wegry.org/
Wierzę, że nie jest łatwo... Jutro już weekend...
A tak przy okazji, to lepiej robić w weekend, w tygodniu, w nocy, w dzień, czy w obojętnie?
W tygodniu zawsze może trafić się żę o dane godzinie będziemy coś robić i dla mnie to trochę psuje zabawę.
Heinz-Werner Grüner pisze: ↑4 lata temuA tak przy okazji, to lepiej robić w weekend, w tygodniu, w nocy, w dzień, czy w obojętnie?
Mi obojętnie. Dziś się udało, ale już w poniedziałek, chyba?, mamy OS o 14.15, tam na pewno się spóźnię kilka ładnych godzin.
Moritz von Oranien-Nassau pisze: ↑4 lata temuW tygodniu zawsze może trafić się żę o dane godzinie będziemy coś robić i dla mnie to trochę psuje zabawę.
Z drugiej strony, są to czynniki zewnętrzne, a to się może zdarzyć na wyścigach.
Borys von Targersdorf pisze: ↑4 lata temuMi obojętnie. Dziś się udało, ale już w poniedziałek, chyba?, mamy OS o 14.15, tam na pewno się spóźnię kilka ładnych godzin.
A może warto przestudiować regulamin i sprawdzić czy nie warto przybyć wcześniej? Zawsze to kara, ale może mniejsza. Ułatwię szukanie i napiszę, że można przybyć maksymalnie trzy godziny wcześniej
Michał F. Lubomirski-Lisewicz pisze: ↑4 lata temuZ drugiej strony, są to czynniki zewnętrzne, a to się może zdarzyć na wyścigach.
Właśnie o to w tym chodzi. Raz jednemu podpasuje, raz drugiemu.
Szczerze powiedziawszy to nawet ja pod siebie nie jestem w stanie tego ustawić. Dla mnie wyznacznikiem było tylko to by OS3(ten dzisiejszy nocny), nie był po pierwszej, bo zdaję sobie sprawę, że każdy chce spać. Ja bym był nawet w stanie po drugiej w nocy, ale bądźmy choć trochę poważni.
Czynniki zewnętrzne, jak to Szanowny Pan napisał to właśnie największe utrapienie takich "rajdów". Prosiłbym tylko o nie poddawanie się. Punkty do łącznej klasyfikacji dostaną tylko Ci co ukończą wyścig.
J liczę że się sam obudzę gdzieś w nocy, wtedy szybki myk na MAW i z powrotem w kimę.
Wieści z trasy wyścigu:
Noc, kryzys dopadł Dumę Węgier, chcąc dodać sobie animuszu zaczął śpiewać, próbując przekrzyczeć ryk silnika.
Igen, jött egy gyöngyhajú lány, Álmodtam, vagy igaz talán, Így lett a föld, az ég Zöld meg kék, mint rég. Igen, jött egy gyöngyhajú lány, Álmodtam, vagy igaz talán, La-la, la-la-la-la,
Widzę piękne zarządzanie czasem
Nie znam tej piosenki... ale... cztery "Pniewskie" i klimat rodzimego "Voice of Poland", w wersji melancholijnej et cetera, et cetera sprawia, że człowiek inaczej myśli...
Gruner przysypia, ale sztywno trzyma się drogi. Jezior Garda już blisko, na trasie trudno znaleźć wiwatujący tłum. Pojedyncze osoby, owszem, z flagami Monarchii, Sarmacji, Rzplitej, a nawet regionalne barwami Węgier, Czech czy Hasselandu...
"Pilotka niemalże spada na oczodół. Gogle gdzieś zgubione po drodze. Dziura, bęc, nadal jedzie. Automobil Puch ma cztery koła, nie odpadły. Baron Targersdorf już czmycha blisko, ale co on ma w dłoni? Palinkę??? Gruner, też by chciał... Zwalnia nieco, kiwnięciem głowy pozwala się doścignąć...
Baron, Duma Węgier nie stroni od trzeźwości, toteż przerzuca dwie "setki" do XII Alpenwagen! Kierowca Gruner Rennsport chłapie jakby nigdy nie pił...
Za plecami już czają się Moritz i Heinrich... Czekają aż ....Reszta na OS3